Wybór nie jedno ma imię

W terapii ten proces ma szczególne znaczenie. Dużo uwagi poświęca się temu, że – nawet w obliczu ograniczeń – mamy wpływ na swój los! 

Wszystko zaczyna się od pragnienia. Zanim zapadnie jakakolwiek decyzja, najpierw pojawia się chęć. Chęć zmiany, poprawy, poczucia, że coś może być inne albo lepsze. To pierwszy, często bardzo delikatny krok. Czasem wcale nie jest oczywisty – bywa, że nasze pragnienia są tłumione, wypierane albo tak długo ignorowane, że tracimy z nimi kontakt.

Sama chęć jednak nie wystarczy. Dopiero decyzja – czyli świadome „biorę to na siebie” – pozwala ruszyć w konkretnym kierunku. I tu też nie zawsze jest łatwo. Wybierając jedno, rezygnujemy z innych możliwości. Może pojawić się lęk, poczucie samotności w decyzji albo nawet poczucie winy, zwłaszcza jeśli wcześniej ktoś podważał nasze prawo do wyboru.

Po decyzji przychodzi działanie. Czasem to drobny ruch: nowe zachowanie, inny sposób reagowania, a czasem świadome zatrzymanie tego, co nam szkodziło. To właśnie działanie konfrontuje nas z konsekwencjami wyboru. I niezależnie od tego, czy przynosi sukces, czy potknięcia – zawsze jest częścią drogi, którą sami tworzymy.

Bez działania nie ma zmiany. A bez zmiany łatwo utknąć w miejscu… albo nawet zacząć się cofać. Nic dziwnego, że droga do zmiany bywa długa i skomplikowana. Duże zmiany składają się z wielu drobnych elementów – jak witraż, który powstaje kawałek po kawałku.